Tak samo dumni, trudno się asymilujący, pielęgnujący swoje zwyczaje i przykładający ogromna wagę do wyglądu zewnętrznego. Kiedy ten pasterski lud przybył do Kaokolandu, dokładnie nie wiadomo. W każdym razie gdy w połowie XVI wieku portugalscy żeglarze dotarli do niegościnnego i pustynnego Wybrzeża Szkieletowego, zetknęli się tam z Himba, jednak przez następnych trzysta lat białym nie udało się przedrzeć w głąb lądu: na przeszkodzie stała Namib – najstarsza pustynia świata. W interiorze znaleźli się dopiero w połowie XIX wieku i dopiero od tamtego czasu o Himba zaczęto wiedzieć więcej. Populacja Himba nie jest dokładnie znana. Szacuje się, że na terenie Namibii żyje ich około dziesięciu tysięcy. Wioski Himba można spotkać również po angolskiej stronie. Himba prowadzą na wpół nomadyczny tryb życia. Do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku żyli niezmiennym od wieków rytmem wyznaczanym wędrówką w poszukiwaniu nowych pastwisk. Swoje wioski składające się z kilkunastu glinianych chat budują nawet kilka razy do roku. Tradycyjna chata ulepiona jest z mułu rzecznego zmieszanego z odchodami bydła i oparta na konstrukcji z gałęzi drzewa mopane. Podział ról jest typowy dla większości kultur pasterskich. Budowa zagród to zadanie kobiet, wypas stad jest zajęciem mężczyzn. W ich społecznym zachowaniu można odnaleźć elementy kultury zarówno pasterskiej jak i rolniczej.
Strój wielkie wagi
Uwagę przykuwają przede wszystkim stroje. Do wyglądu zewnętrznego Himba przywiązują ogromną wagę, poświęcając mu od najwcześniejszego dzieciństwa wiele uwagi. Czerwona glinka wydobywana w górach służy jako podstawowy środek upiększający. Zmieszana ze zwierzęcym tłuszczem oraz pachnącymi ziołami stanowi kosmetyk i środek higieniczny, nadający karnacji charakterystyczny złotawobrąz

owy połysk. Ochra stanowi także główny kosmetyk fryzjerski. Zarówno fryzura, jak i elementy stroju wskazują na status społeczny danej osoby. Wymyślne fryzury, na które składają się gęsto uplecione warkocze oblepione glinką, wymagają starannej pielęgnacji i uwagi. Noszą je wyłącznie kobiety zamężne. Dziewczynki do osiągnięcia dojrzałości i małżeństwa zaplatają dwa warkocze spadające na czoło i przysłaniające twarz. Młodzi chłopcy zaplatają jeden warkocz na kształt świńskiego ogonka. Żonaci mężczyźni noszą misternie ułożony kok, zwany ondumbu, schowany pod zwinięty ze starannością turban z owczej cienkiej skóry nasączonej ziołami i naturalnymi olejkami. Gdy mężczyzna owdowieje, na znak żałoby ścina włosy i chodzi z odkrytą głową.
Kobiecy strój, który na pierwszy rzut oka Europejczykowi wydaje się skromny, gdyż odsłania duże fragmenty ciała, jest bardzo ciężki. Średnia waga kobiecego stroju to co najmniej 10 kilogramów. Podstawowymi materiałami są zwierzęca skóra i metal, stanowiący podstawowe tworzywo licznych ozdób noszonych przez kobiety. Głównym elementem stroju jest skórzany fartuch, którego krój zależy od wieku i pozycji społecznej. Od wczesnego dzieciństwa szyję i dekolt zdobią metalowe, często miedziane naszyjniki. Ręce i nogi ozdobione są z kolei licznymi bransoletami. Wszystkie te elementy, podobnie jak ciało, starannie smarowane są ochrą zmieszaną z tłuszczem zwierzęcym. Wyjątkowo cenną ozdobę stanowi ohumba – wisior z muszli angolskiego wybrzeża. Kobieta zakłada ja w dniu swojego ślubu. Otrzymuje ja w posagu od matki. W tym dniu naszyjnik z muszelek zakładają także mężczyźni.
Wykorzenieni i wytrwali

Opuvo to senne, zbudowane bez jakiejkolwiek myśli urbanistycznej miasteczko.Wielkie susze jakie dotknęły Kaokoland w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, przetrzebiły stada, powodując zubożenie wielu Himba - w poszukiwaniu zajęcia zeszli więc oni z gór do miasta. Przygnani głodem, osiedli na obrzeżach Opuvo, tworząc typowe slumsy. Wykorzenieni i pozbawieni swoich tradycyjnych zajęć, często bez środków do życia, z trudnością adaptują się w nowej dla nich rzeczywistości.
Opuvo w języku Himba oznacza kres, koniec i pustkę. Ci, którzy przetrwali w swoich wioskach okres suszy, uchodzą dziś w Namibii za zamożnych, Miarą ich zamożności są odbudowane stada bydła. Trwają, starając się zachować tradycyjny sposób życia...
Komentarze